Pewnego razu Burczek pojechał na Varso Tower. Miał niestety problemy z dojazdem, cały parking był zajęty. Na szczęście po kilku minutach Burczek znalazł wolne miejsce. Zaparkował, wysiadł z samochodu i spojrzał w górę. Varso Tower był tak wysoki, że Burczkowi aż zakręciło się w głowie! Wszedł do środka i ruszył windą. Wjeżdżał coraz wyżej i wyżej… aż w końcu dotarł na samą górę. Widok zaparł mu dech w brzuchu! Burczek zobaczył całą Warszawę. Małe samochody wyglądały jak kropki, a ludzie jak mrówki. Nagle poczuł, że jego brzuch zaczyna burczeć.

– Oj, chyba pora na małą przekąskę! – powiedział Burczek.

Wyjął z plecaka swój ulubiony smakołyk i usiadł przy oknie. Z takiej wysokości wszystko smakowało jeszcze lepiej! Po chwili Burczek pomachał Warszawie na pożegnanie i zjechał windą na dół. Czekała go jeszcze jedna ważna misja – znaleźć drogę do domu, zanim znowu zgłodnieje! Burczek ruszył więc w drogę powrotną. Niestety, Warszawa miała dla niego jeszcze jedną niespodziankę – ogromne korki!

Samochody stały jeden za drugim. Burczek zerkał na zegarek, wzdychał i coraz bardziej wiercił się w fotelu.

– No pięknie… Najpierw parking, a teraz korek. Czy ja zdążę wrócić do domu przed kolacją? – mruknął.

Nagle usłyszał dziwny dźwięk dochodzący z tylnego siedzenia.

– Co to było?!

Burczek odwrócił się i aż podskoczył z wrażenia.

Na tylnym siedzeniu siedział… Mały Głód!

– Cześć, Burczek! – powiedział Głód. – Podwieziesz mnie do domu?

Burczek spojrzał na korek, potem na Głoda i pacnął się w głowę.

-Mały Głodzie…

I tak Burczek zyskał niespodziewanego pasażera. A korek? No tak, trochę to potrwało, chociaż Burczek i Mały Głód świetnie się bawili. Wtedy Mały Głód zauważył dwie niewyraźne postacie na tarasie widokowym.

– A CO Z NAMI!!! – Krzyczeli na szczycie Głodróżnik i Głodzinka.

Burczek walnął głową w klakson. Po 2 godzinach zawrócili.

Głodzinka i Głodróżnik skoczyli ze spadochronem. Wtedy obok pojawił się Burczek.

– Wskakujcie!!!

30 minut później wszyscy byli już w pokoju hotelowym Burczka. Urządzili tam wspaniałą imprezę. Niestety było tam tylko jedno łóżko, ale Głodróżnik, Głodzinka i Mały Głód spali na sofie. Następnego dnia wszyscy się obudzili. Wtedy Burczek zaproponował:

– No to co, jedziemy do Pałacu Kultury?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *